To-Ty-mnie-ocalisz-Tom-2Często dzieje się tak, że wcale nie szukamy miłości – to ona odnajduje nas. Tak było również w przypadku Kylie i Oza. Połączyła ich przyjaźń, miłość i muzyka. „To Ty mnie ocalisz” jest drugą częścią pięknej, stworzonej przez Jasindę Wilder historii.

Kylie i Ozowi udało się załatwić swój pierwszy, płatny występ. Są zachwyceni otwierającymi się przed nimi możliwościami. Colton, ojciec dziewczyny i zarazem sławny muzyk, zaprasza na ich występ swojego przyjaciela, który jest łowcą talentów, a on jest oczarowany ich muzyką i natychmiast załatwia dla nich przesłuchanie. Wszystko układa sie wspaniale – jak z bajki. Tak jednak nie wygląda prawdziwe życie, więc i od tej szczęśliwie zakochanej pary los musiał się odwrócić. Wypadek jest jednak tylko początkiem złych wydarzeń.

Powieść jest przepełniona uczuciami, przyznam, że miejscami staje się aż mdła od tego co łączy głównych bohaterów. W ciekawy sposób został przedstawiony Ben, który przez cały czas nie przestaje być zazdrosny o swoją „najlepszą przyjaciółkę”. Tym razem większość fabuły widziana jest oczami Oza, ale na końcu książki znalazły też rozdziały poświęcone myślom Colta, Bena oraz wyjątkowo Kylie. Jest to miłe urozmaicenie.

Fabuła po słodkich wstępie stała się okrutnie przewidywalna, przynajmniej do czasu, kiedy pisarka postanowiła czytelnika zaskoczyć ogromem wydarzeń. Wiemy co się stanie, ale później dzieje się jeszcze więcej, a tego już przewidzieć czytelnik nie mógł. Sprawia to wrażenie koła ratunkowego, którego w ostatniej chwili uchwyciła się Jasinda Wilder. Książkę bardzo przyjemnie się czyta, jest lekko i ciekawie napisana, ale brakuje w niej polotu, czym jestem nieco zawiedziona, bo miałam nadzieję na to, że mój wewnętrzny świat zatrzęsie się w posadach. Tak się nie stało, a ja nie czuję żalu, że dylogia dobiegła końca (choć po przeczytaniu pierwszej części aż trzęsłam się by móc przeczytać drugą).

Kiedy problemy przestają być problemami… no właśnie – to wydarzyło się w tej historii. Problemy, które były opisane w „To Ty mnie pokochasz” jako dość poważne i rzeczywiście na takie wyglądały, tutaj jakby w ogóle przestały istnieć. Rozwiązały się same? Takie bagatelizowanie spraw, dzięki którym fabuła nabierała smaku, bardzo źle wpłynęło na całą historię. Choć poznajemy wszystkie tajemnice, które skrywało życie Oza, jego „ja” nie powinno się przez to tak diametralnie zmienić. Z osoby, która wzbudzała zainteresowanie, stał się po prostu… zwyczajny i nie wart jakiejś nadprogramowej uwagi.

„To Ty mnie ocalisz” jest dobrą kontynuacją, niestety jednak nieporównywalnie gorszą od pierwszej części. Oczywiście książkę trzeba przeczytać, bo przecież nie można w swoim umyśle pozostawić tak drastycznie urwanej historii. To jednak tylko plasterek, który naklejamy na wymagającą zszycia ranę.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

logo_amber

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s