ciemnorodni„Cieniorodni” to tom wieńczący trylogię „Zrodzeni z mroku”, a zarazem nazwa trzeciej, z występujących w powieści ras. Światło i ciemność to jedynie nieliczne z występujących w fabule powieści wątków. Pisarka starała się umieścić w swoich książkach zarówno realne jak i wymyślone miejsca, a akcja i poczynania bohaterów były dla niej samej niemniejszym zaskoczeniem niż dla czytelników.

z”Ciemnorodni” zakończyli się w momencie, kiedy drogi Telmaine,  Balthasara i Ishmaela rozeszły się, a każde z nich wyruszyło w odrębną podróż. Tom „Światłorodni” opisywał perypetie Telmaine, której po powrocie do Minhorne przyszło zmierzyć się z kolejnymi intrygami Cieniorodnych oraz konsekwencjami jej własnych i cudzych sekretów. Ostatni tom trylogii – „Cieniorodni” – opisuje misję Balthasara i Ishmaela, którzy wyruszyli na Rubieże, żeby zapobiec inwazji Cieniorodnych. Książka ta jest również kontynuacją wydarzeń, mających miejsce w tomie „Światłorodni” oraz zakończeniem całej historii.

Zacznę od tego, że trylogia nie spełniła moich oczekiwań i niestety nie wciągnęła mnie bez reszty ani nie oczarowała niezwykłością przedstawionego świata. Mimo to za słabo napisany uważam jedynie pierwszy tom, noszący tytuł „Ciemnorodni”. Panował w nim wszechogarniający chaos, pojawiały się dłużyzny, fabuła sprawiała wrażenie, jakby sama jej twórczyni nie do końca wiedziała co właściwie chce przedstawić. Tom drugi i trzeci są o niebo lepsze, w dalszym ciągu jednak brakuje im polotu.

Warsztat Alison Sinclair jest jak najbardziej poprawny, brakuje jej jednak dobrego podejścia do tworzenia beletrystyki. Czytelnicy oczekują wartkiej akcji, dialogów, ciekawych zwrotów fabularnych oraz bohaterów, do których mogą się przywiązać i kibicować im z zapartym tchem przez kilkaset stron. Nie wystarczą ładnie napisane słowa i barwna, chaotyczna opowieść. Widać zresztą wyraźnie choćby po wynikach w wyszukiwarce internetowej jak polscy czytelnicy odebrali książkę – o „Ciemnorodnych” jest dość głośno, o dwóch kolejnych tomach powieści nie ma niemalże nic.

Chciałabym podkreślić, że tylko „Ciemnorodni” zniechęcają wielbicieli fantastyki do czytania. „Światłorodni” oraz „Cieniorodni” to naprawdę literatura trzymająca poziom, nie jest doskonała i wiele jej brakuje, ale nie jest też gorsza od konkurencji. To powieść dobra, ale nie pyszna, z pewnością jednak nadaje się do przeczytania, zwłaszcza gdy pod ręką akurat nie ma niczego lepszego.

Światłorodni i Ciemnorodni żyją tuż obok siebie – jedni w świetle dnia, drudzy w mroku nocy. Ciemnorodni to rasa, która swoją egzystencje opiera na technice i nauce, Światłorodni natomiast polegają przede wszystkim na magii. Kim jednak są budzące grozę w obydwu rasach, bohaterowie najmroczniejszych koszmarów – Cieniorodni? Taki pomysł na fabułę powieści wydał mi się świetny, niestety Alison Sinclair wplotła do niego wątki, które już takie nie były. Powiew świeżości został nieco stłamszony przez dalszy brak oryginalności. Sama treść niestety nie jest niczym nadzwyczajnym.

Trzeci tom, tak samo jak drugi, mimo że w dalszym ciągu kilku rzeczy mu zabrakło, napisany jest całkiem nieźle. O wiele lepiej niż można by było się spodziewać. Pomiędzy poszczególnymi częściami cyklu widnieje dość duża przepaść i nie żałuję, że udało mi się dobrnąć do samego końca. Mogłam obserwować jak pisarka w pozytywny sposób rozwija swoją twórczość, przenosząc ją z każdą, kolejną książką, na coraz wyższy poziom.

Narracja w powieści prowadzona jest z punktu widzenia różnych postaci, co jeszcze bardziej urozmaica całą, barwną opowieść. Dzieje się wiele, a wydarzenia zostały ciekawie opisane. Przez książkę już nie brnie się z nieprzyjemnym trudem, a treść jest w stanie bez problemu zainteresować czytelnika. Szkoda, że pierwsza część tak bardzo do siebie zniechęcała, ponieważ przez to wielu czytelników po prostu nie sięgnie po dalsze tomy. Ja dałam im szansę i jestem z tego powodu zadowolona. Gdybym miała ocenić całą trylogię, otrzymałaby ode mnie dostateczny, „Cieniorodni” jednak ratują całą serię i śmiało mogę powiedzieć, że całkiem przyjemnie spędziłam z nimi czas.

O autorce słów kilka

Alison Sinclair jest twórczynią powieści Science Fiction, które nominowano do nagrody Arthura C. Clarke’a. Książki te jednak nigdy nie zostały wydane w Polsce. Poza tym do jej dzieł należy również trylogia „Zrodzeni z mroku”. Pisarka mieszka w Montrealu.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia

nowa_czytelnia

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s