przyplyw-przesPonieważ świat pełen jest przeróżnych, złych stworów o morderczych zamiarach, to łowcy demonów również istnieją. Niektóre dzieci rodzą się ze specjalnymi umiejętnościami. Jedną z takich osób jest Sara Midnight, którą poznajemy w pierwszej części trylogii, noszącej tytuł „Wizje”. Dziewczyna jednak nie miała jeszcze okazji by dobrze poznać swoje nadprzyrodzone zdolności, a teraz, gdy jej rodzice nie żyją, a osoba, której zaufała, podle to zaufanie zawiodła, wygląda na to, że bohaterka zdana jest tylko i wyłącznie na siebie.  

Chłopak, który podaje się za kuzyna Sary, w rzeczywistości nazywa się Sean Hannay i jest Łowczym, a nie, tak jak ona sama, dziedzicem Tajnych Rodzin. Pojawiający się w jej snach, czarnooki Nicholas vel „Liść”, który zawsze pojawia się w odpowiednim momencie by bronić dziewczyny, również ma wobec niej sobie tylko znane plany. Sean, choć Sara nienawidzi go z całego serca, nie zamierza przestać nad nią czuwać i obserwuje ją niezauważony. Rodzina Midnightów kryje wiele tajemnic, a jej spadkobierczyni musi je poznać by uwolnić się od ciążącego nad nią niebezpieczeństwa i nauczyć się bronić przed kolejnymi. Czy jednak sama jedna będzie w stanie poradzić sobie ze śmiertelnymi wrogami? Zwłaszcza gdy znalazła się w samym środku wojny…

Przyznam szczerze, że „Wizje” niespecjalnie przypadły mi do gustu, książka zaciekawiła mnie jednak na tyle, bym miała ochotę sięgnąć po kontynuację. Zapewniam, że w najmniejszym stopniu tego nie żałuję! Wbrew powszechnej opinii, że sequele bywają gorsze, tutaj druga część trylogii okazała się znacznie lepsza, ciekawsza i bardziej dopracowana. Przede wszystkim ewoluuje sama Sara. Z zagubionej, nieporadnej dziewczynki o głupich, samobójczych zachowaniach staje się młodą (prawie) odpowiedzialną kobietą i choć jej decyzje w dalszym ciągu do najmądrzejszych nie należą, to jednak przynajmniej trzymają się podstaw jakiejkolwiek logiki. Oczywiście, jak to w powieściach paranormalnych dla młodzieży bywa, nie mogło zabraknąć również wątku romantycznego. Był on jednak stosunkowo delikatny i nie przysłaniał nachalnie całej, pozostałej fabuły.

Dobrym pomysłem było również zmienienie scenerii, w której rozgrywa się powieść. Sara postanawia wyjechać na małą wyspę Islay. Mieści się na niej jej rodzinna posiadłość – Midnight Hall. To właśnie tam, w najłatwiejszy sposób, może zgłębiać tajemnice własnego rodu. Kolejnym plusem lektury jest również to, że wiele banalnych i nieciekawych pomysłów z pierwszego tomu przeradza się w coś większego, staje się bardziej rozbudowane i bez problemu jest w stanie zaciekawić czytelnika. Także po przeczytaniu „Przypływu” z miłą chęcią sięgnę po kończący trylogię tom – nie tylko dlatego, że nie lubię przerywać książek w trakcie czytania. Myślę, że tym razem warto.

Podoba mi się stworzony przez Danielę Sacerdoti świat. Do standardowych, znanych wszystkim „dzieci nocy” dołączyła swoje własne stworzenia (i nie tylko). Pisarka czerpie z przeróżnych źródeł, ale w taki sposób, że wykorzystane przez nią elementy tworzą przyjemną, spójną całość, a jej wyobraźnia niejednokrotnie ma prawo zaskoczyć czytelnika. Choć powieść w dalszym ciągu do zbyt dojrzałych nie należy, to jednak coś się w niej zmieniło i teraz czyta się ją z niemal równą przyjemnością co ogląda serial „Buffy”. Jestem gotowa polecić książkę każdemu, kto lubi takie klimaty i nie traktuje tego typu literatury zbyt poważnie. Tu po prostu nie można mieć zbyt wygórowanych oczekiwań, ważne jest to, że powieść miło się czyta i dostarcza ona niezobowiązującej, dobrej rozrywki. Dokładnie tak samo jak przy oglądaniu ukochanych seriali.

„Przypływ” to książka napisana w bardzo przyjemny sposób. Krótkie rozdziały, brak dłużyzn, dobrze zaprezentowani, barwni bohaterowie i ciekawa, wciągająca przygoda – tym razem z pewnością niebanalna. Klimat może nieco zbyt mroczny, ale kto by oczekiwał w tym gatunku słonecznej plaży na Florydzie? Także ogólnie jestem z lektury bardzo zadowolona. Gdybym miała ocenić „Wizje”, dostałyby ode mnie tróję, sam „Przypływ” jednak otrzymałby mocną czwórkę z plusem. Warto przemęczyć się z pierwszym tomem „Trylogii Sary Midnight”. Drugi z pewnością będzie słodką nagrodą.

 Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia

nowaczytelnia

O autorce słów kilka

Daniela Sacerdoti jest matką i pisarką. Urodziła się w Naples, ale dorastała w niewielkiej wiosce we włoskich Alpach. Obecnie mieszka niedaleko Glasgow z mężem oraz synami. Sama określa siebie jako „złodziejka czasu” – kradnie momenty na pisanie kiedy tylko może, na przykład gdy wszyscy inni kładą się spać. Kiedyś była nauczycielką, ale zrezygnowała z wyuczonego zawodu, by wychowywać własne dzieci.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s