magia-złotaTamora Pierce to jedna z niewielu autorek fantasy, na które zawsze mogę liczyć. Wiem, że każda jej historia będzie porządnie przygotowana, z dobrą, fabularną podstawą i wieloma ciekawymi wątkami oraz serią niespodzianek. Także po „Magię złota”, drugą część trylogii „Kronik Tortallu” sięgałam pełna wielkich oczekiwań, licząc na to, że spędzę przy lekturze kilka przyjemnych, ekscytujących, niezapomnianych godzin.

Becca zostaje pełnoprawnym członkiem gwardii, zwanej również Psami. Nie do końca jest z tego powodu szczęśliwa, gdyż oznacza to dla niej zakończenie współpracy z przyjaciółmi. Nie ma to jednak w tym momencie zbyt wielkiego znaczenia. W portowym mieście Coynn rozprzestrzenia się plaga fałszywych monet. Becca wraz z Goodwin wyruszają w podróż, by rozwiązać problem, który niesie ze sobą również wiele innych szkód. Całe królestwo Tortallu może pogrążyć się w chaosie.

Tamora Pierce, jak sama twierdzi, jest pisarką, która odniosła sukces. Ma kochającego męża i jest szczęśliwa w małżeństwie. Wiedzie całkiem udane życie, zwłaszcza biorąc pod uwagę problemy, z jakimi musiała się zmagać jako dziecko. Często ukazuje tą część swojego świata jako wątki w tworzonych powieściach. Nigdy do końca nie wierzyła w realizację swoich marzeń, a jednak, po latach ciężkiej pracy i wielu zmartwieniach dotarła do miejsca, w którym chce być. Wiedzie życie, które daje jej olbrzymią porcję szczęścia, silnych przyjaciół i wiernych czytelników.

Pierwszy raz z twórczością pisarki miałam styczność podczas czytania „Księgi Sandry”, tomu rozpoczynającego cykl „Krąg Magii”. Już wtedy udało jej się porwać mnie w barwny, ale jednocześnie nieco mroczny, fantastyczny, pełen czarów i baśni świat. Niestety, do tej pory było mi dane poznać jedynie trzy części serii, ponieważ „Księga Briara”, która miała mieć premierę na początku 2013 roku do tej pory się jeszcze nie ukazała. Mam nadzieję, że wydawnictwo Jaguar nie sprawi mi równie wielkiego zawodu i już niebawem poznam zakończenie trylogii opowiadającej o losach Rebeccy Cooper.

Muszę przyznać, że książkę zaczęłam czytać przepełniona szczęściem i radością, gdyż gdy tylko do niej zajrzałam, znalazłam na początku fragment swojej jakże entuzjastycznej recenzji pierwszego tomu. Takie odkrycia podnoszą poziom endorfin. Z zadowoleniem stwierdzam, iż zawartość drugiego tomu również nie zawiodła moich oczekiwań.

Pierwszy tom był jakby zamkniętą, zakończoną całością, co tak naprawdę w książkach wysoko cenię (zwłaszcza gdy na kontynuację trzeba czekać bardzo długo). Mimo to z przyjemnością wróciłam do przygód Rebeccy Cooper i niecierpliwie śledziłam jej dalsze losy. Przede wszystkim jest ona bohaterką z charakterem, a nie bezbronną panienką, która niechcący wplątała się w akcję jakiejś powieści. Już samo to nadaje książce niepowtarzalnego smaku. Gdy dodać do tego nieco mroczną, nieco magiczną, w ciekawy sposób rozbudowaną rzeczywistość, otrzymujemy dobry kawałek, lekkiej, młodzieżowej fantastyki, przy której miło można spędzić czas.

Po przeczytaniu „Magii złota” w dalszym ciągu pozostaję fanką twórczości Tamory Pierce i niecierpliwie czekam na kontynuację. Pisarka ma talent do kreowania nietuzinkowych postaci, które intrygują i wzbudzają w czytelnikach morze emocji. Również na przygody i przeróżne wątki swoich powieści ma niezwykłe, ciekawe pomysły. Jej twórczość jest dopracowana i nie sposób dopatrzeć się w niej fabularnych niedociągnięć. „Kroniki Tortallu” to trylogia, którą z pewnością warto przeczytać.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nastek

logo

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s