zaklinacz-slow-nowa-ksiazka-51711_lPrzygodę z „Zaklinaczem słów” rozpoczynamy od spojrzenia na pełną inspiracji, błękitną okładkę, która obiecuje nam, że książka będzie tajemnicza i niezwykła. Ładne wydanie, zdobienia i zapowiedź pełnych uroku, wschodnich opowieści. To już trzecia powieść z serii wydawniczej, nawiązującej do sztuki bajarstwa w orientalnym klimacie. Jest to jednak również pierwsza dojrzała – jak twierdzi sama autorka – powieść polskiej pisarki, która używa pseudonimu Shirin Kader i to właśnie był jeden z elementów, które zaciekawiły mnie najbardziej. Także, znając jedynie udostępnione przez wydawnictwo fragmenty, lekturę „Zaklinacza słów” rozpoczęłam z przyjemnością i bardzo pozytywnym nastawieniem.

Nina już w dzieciństwie pokochała orientalne opowieści. Od zawsze czuła się jakby pochodziła z innego świata. Gdy dorosła, wyjechała do Londynu, pisać doktorat z arabskiej literatury. To miasto jednak wcale nie jest dla niej europejskie. Odnajduje w nim wszelkie możliwe miejsca i ludzi związanych z orientem. Pewnego dnia w kawiarni, w której pracowała, pojawia się bajarz o imieniu Gabriel, który jeszcze bardziej wpływa na jej życie. Bohaterowie płyną przez Londyn, poznając historie różnych ludzi i sprawiając, by te żyły już wiecznie, swoim własnym życiem.

Wydanie jest bardzo staranne, dopracowane i zwyczajnie ładne. Dobra zawartość, w eleganckim opakowaniu. Na końcu książki umieszczony został słowniczek. Przydatna rzecz, gdyż autorka – wielbicielka orientu i absolwentka uczelni wyższej – używa słów, których znaczenie nie zawsze jest zrozumiałe. Można więc poznać kilka ciekawych, nowych wyrazów i nazw. Powieść pisana jest na zasadzie pamiętnika. Nina dzieli się z nami fragmentami swojego życia, odkrywając siebie i przeróżne uczucia.

Oprócz samej historii Niny, w książce pojawia się kilka, wplecionych w fabułę opowieści. Powieść jest urokliwa i pełna magii. Opowiada jednak nie tylko o fantastycznych historiach, ale również o niezwykłych ludziach, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w zwyczajnym świecie. Jej treść pozostawia po sobie wiele przemyśleń, a pewnych zdań nie sposób pozbyć się z pamięci. Shirin Kader, w to co napisała, włożyła nie tylko wiele wysiłku, ale i serca.

„Zaklinacz słów” to książka, będąca dowodem na to, że polska proza jeszcze nie umarła. Nasi rodzimi pisarze także rodzą się z talentem i, na szczęście, niektórzy potrafią go w doskonały sposób wykorzystać. Z przyjemnością sięgnę po każdą kolejną powieść spod pióra autorki. Nie podobało mi się w treści jedynie kilka rzeczy. Nie rozumiem czemu twórczyni zdecydowała się na wplatanie, w stworzoną przez siebie, niezwykle poetycką prozę, dialogów z potocznego języka. Czemu na przykład słowa „baby” nie zastąpiła określeniem „kobiety”? Być może chodziło tu o nadanie realizmu postaciom, mnie jednak takie wyrazy zwyczajnie nie pasowały do reszty książki i niemalże fizycznie bolały. Tekst cechuje bogaty i barwny język, gdzieniegdzie okraszony jednak takimi potocznymi słowami.

Oczywiście „Zaklinacz słów” nie jest książką akcji. Wydarzenia nie prześcigają jedno drugiego, bohaterowie nie rozwiązują zagadek kryminalnych, nie doświadczymy porywającej fabuły. Sięgając po tą powieść rozkoszować trzeba się pięknem, barwą słów i uczuć, kulturą innych krajów. Nie jest to dzieło typowe, komercyjne, jakich pełno na rynku. To coś nowego, oryginalnego, innego. „Zaklinacz słów” to powieść niezwykła, niosąca ze sobą głębię, tajemnicę i magię, ale również sporo kulturowych ciekawostek.

Powieść porównywana jest do „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Oczywiście – podobny klimat, a dzieła z literatury orientalnej wcale nie zalewają naszego rynku wydawniczego. Z czym więc innym można by porównać baśniowego „Zaklinacza słów”? Mimo jednak, że legendarna opowieść o Szeherezadzie jest piękna, to ta historia jest mi znacznie bliższa. Tu pojawiają się bohaterowie, którzy istnieją w mojej duszy, sercu i życiu.

Orientalny klimat, gra słów, magia opowieści. Wydawnictwo Lambook stworzyło serię wydawniczą „Kolory Wschodu” – książki, które inspirują wędrówką po krajach współczesnego Orientu. To ciekawy projekt, idealny dla czytelników spragnionych egzotycznych doznań. Natomiast „Zaklinacz słów” jest wyraźnym dowodem na to, że warto inwestować w literackie debiuty, bo dzięki temu zaistnieć w świecie może naprawdę dobra książka.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia

nowaczytelnia

O autorce słów kilka

Shirin Kader urodziła się w 1979 roku w Lublinie, jest pasjonatką Orientu, absolwentką filozofii i europeistyki. Od dzieciństwa fascynuje ją kultura i tradycja literacka świata arabskiego. Ze współczesnych pisarzy bliskowschodnich najbardziej ceni Orhana Pamuka. Sama przygodę z pisarstwem rozpoczęła już jako nastolatka, ale „Zaklinacz słów” jest jej pierwszą dojrzałą powieścią literacką. Prywatnie Shirin Kader to właścicielka sympatycznej kotki o imieniu Szisza i pokaźnej kolekcji książek o tematyce orientalnej. Od dziesięciu lat zakochana jest w Tunezji, do której ciągle wraca. Obecnie pracuje nad kolejną powieścią i w rodzinnym mieście prowadzi klimatyczną kawiarnię orientalną. Shirin Kader to pseudonim literacki autorki.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

One comment

  1. Uwielbiam takie opowieści pełne magii, utrzymane w orientalnym klimacie, dlatego chętnie przeczytałabym tę powieść. Zgadzam się również z tym, że już sama piękna okładka przyciąga wzrok i nawet dla niej samej chciałoby się posiadać tę książkę. A recenzja bardzo zachęcająca, toteż jeszcze bardziej zapragnęłam poznać tę historię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s