blekitny-zamek-b-iext23019622W Polsce, nakładem wydawnictwa Egmont, po raz kolejny ukazało się wznowienie cudownej powieści Lucy Maud Montgomery, zatytułowanej „Błękitny Zamek”. Pisarka zasłynęła przede wszystkim z serii książek o Ani z Zielonego Wzgórza. Jest to jednak historia przyjemna, ale taka, którą czyta się raz, a wrócić można do niej po latach, natomiast „Błękitny Zamek” to dzieło niezwykłe, cudowne i inspirujące. Przyznam szczerze, że to jedna z moich ukochanych powieści.

Bohaterka „Błękitnego Zamku” to Valancy Stirling (w innym, starszym tłumaczeniu, występuje również jako Joanna). Dziewczyna jest już starą panną, żeby w jej wieku jeszcze nie być zamężną jest nie do pomyślenia. Żyje niemal jak w więzieniu, przytłoczona i zdominowana przez swoją najbliższą rodzinę. Przez całe życie czuje się brzydka, beznadziejna i bezużyteczna, a uciec może tylko w marzenia. Pewnego dnia jednak coś się zmienia. Dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora, a wtedy cały jej światopogląd przestawia się do góry nogami. Otrzymuje nową siłę, by przeciwstawić się rodzinie i wreszcie zacząć żyć po swojemu.

Tłumaczenie Joanny Kazimierczyk jest podobno pierwszym polskim przekładem nieskróconym i wiernym oryginałowi. Uważam, że jest literacko całkiem zgrabne. Dodatkowo sama książka jest pisana w taki sposób, że naprawdę trudno się od niej oderwać. Czytającemu poprawia humor i daje nadzieję na spełnienie marzeń. Gdybym miała komuś podać tytuł ulubionej książki, śmiało mogłabym powiedzieć, że jest to właśnie „Błękitny Zamek”. Choć nie jest to dzieło nowe, jest to tytuł, do którego zawsze wracam. To książka zupełnie inna od wszystkich pozostałych powieści autorki. Naprawdę sądzę, że warto ją przeczytać, ponieważ każdy powinien mieć swój „Błękitny Zamek”. Ja także mam własny.

Opisy w powieści są piękne i barwne, ale jednocześnie tekst nie zawiera dłużyzn. Niejednokrotnie marzyłam, by przenieść się w czasie i choć przez chwilę znaleźć się w tej oazie spokoju, którą opisuje autorka. Las, dzikie piękno, nie naruszona przez działanie człowieka przyroda. Ktoś, komu udało się zamieszkać w domku, który – choć nie dla każdego – może być zaspokojeniem podświadomej tęsknoty. Jedni wolą pałace, innym do szczęścia starczyłaby chatka położona w głuszy, na bagnach.

Bohaterowie w powieści są wykreowani w głęboki i żywy sposób. Sama Valancy to osoba nietypowa, jednocześnie zahukana, nie wierząca we własne siły myszka i kobieta, która dąży w życiu do spełnienia marzeń. Wyznacza sobie jakiś cel, a potem po prostu go osiąga. Wątek romantyczny jest pełen uroku i nie nachalny, a pisarce niejednokrotnie udało się jakimś ciekawym pomysłem zaskoczyć i oczarować czytelników. Fabuła nie jest pusta, a akcja, mimo że to powieść typowo obyczajowa, toczy się dość wartko. Bez przerwy coś się dzieje, a główna bohaterka w uroczy sposób zaskakuje i zniesmacza swoją rodzinę, by w końcu, szczęśliwym zrządzeniem losu, dobrnąć do własnego szczęścia w życiu i oczywiście wspaniałego happy endu.

Myślę, że nie potrafię na temat tej akurat książki napisać niczego obiektywnego, ponieważ za każdym razem gdy do niej wracam wywiera na mnie równie duże wrażenie. Nie dostrzegam w niej żadnych niedociągnięć, a opowiedziana historia, mimo że dzieje się tak dawno temu, niesie ze sobą przekaz ponadczasowy i zawsze aktualny. To po prostu dla mnie twór cudowny, stworzony chyba specjalnie po to, by przegonić wszystkie moje smutki i troski. Działa niczym mięciutki kocyk czy kubek ciepłej czekolady. „Błękitny Zamek” to mój powiernik i przyjaciel idealny. To książka, z którą nigdy nie zamierzam się rozstać.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia

nowaczytelnia

O autorce słów kilka

Lucy Maud Montgomery (używała jedynie drugiego imienia – Maud) urodziła się 30 listopada 1874 roku w Clifton, na Wyspie Księcia Edwarda, jako jedyna córka Hugh Johna Montgomery’ego i Clary Woolner Macneill Montgomery. Kiedy miała 21 miesięcy, jej matka zmarła na gruźlicę. Ojciec przeniósł się na zachód Kanady, oddawszy dziecko do adopcji swoim teściom Alexandrowi Marquis Macneill i Lucy Woolner Macneill, zamieszkałym w rybackiej wiosce Cavendish na Wyspie Księcia Edwarda. Dzieciństwo i młodość (z krótką przerwą na początku lat 90. XIX wieku) przyszła pisarka spędziła z dziadkami. Byli to ludzie o surowych zasadach – nie potrafili okazać wnuczce troski i uczuć. Ostoją dla Maud był Park Corner, dom jej ciotki Annie Macneill Campbell (siostry jej zmarłej matki). Ciotka była dla niej zawsze gościnna, okazywała jej miłość, a jej córki były dla Maud jak rodzone siostry.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s