demony-grzech-pierworodny-b-iext9325633„Grzech pierworodny” to drugi tom cyklu „Demony”, autorstwa Lisy Desrochers. Jego główna bohaterka – Frannie, ma specjalny dar, jest obdarzona wpływem i stać ją na prawie wszystko. Na przykład, jeśli tylko bardzo tego zapragnie, może przemienić diabła w zwyczajnego człowieka. Dlatego też byłaby bardzo cennym nabytkiem zarówno dla nieba jak i dla piekła. Problem polega jedynie na tym, że dziewczyna nie chce opowiedzieć się po żadnej ze stron, ona po prostu pragnie normalnego życia.

Anioł Gabriel, który opiekował się Frannie w pierwszym tomie, postanawia odejść. Nie potrafi sobie poradzić z uczuciem, jakie zaczyna do niej żywić, zwłaszcza, że dziewczyna dokonała wyboru i jest teraz z Lucyferem – byłym diabłem, którego przemieniła w człowieka. Na miejscu Gabe’a pojawia się Matt, brat Frannie, który zmarł w tragicznym wypadku w wieku siedmiu lat, a teraz został pełnoetatowym aniołem stróżem. Sprawy zaczynają się jednak znacznie bardziej komplikować, gdy do budynku Luca wprowadza się nowa sąsiadka – Lili. Z tą dziewczyną jest coś nie tak, a Matt nie może przestać o niej myśleć i to wcale nie w sposób w jaki wypadałoby aniołowi… Dodatkowo zło wcale nie śpi, a demony w dalszym ciągu zagrażają bohaterom na każdym kroku, zaś wiadomość, że Luc stał się człowiekiem, na dodatek naznaczonym dla nieba, jest dla władcy piekieł czymś zupełnie nowym, zaskakującym i zupełnie nie do zniesienia…

Książka jest w dalszym ciągu fajna i dość zabawna, ale tu pisarka po prostu wykorzystuje swoje świetne pomysły z pierwszego tomu i ciągnie je dalej, także nie pojawia się żaden element zaskoczenia. Powieść nie jest również tak wciągająca jak była „Pokusa”. Dostarcza jedynie czystej rozrywki bez chęci przytulenia do serca i ukochania tomiku. Dobra kontynuacja świetnego początku. Styl pisarki się na szczęście nie zmienił i całość czyta się tak samo fajnie, także ogólnie moje uczucia względem „Grzechu pierworodnego” są jak najbardziej pozytywne.

Nowi bohaterowie, kolejne niebezpieczeństwa, akcja nieco mniej wartka, ale z czasem nabiera tempa. Opisy uczuć, tak „na miejscu” w poprzedniej części, tu momentami po prostu nużą – odnosi się wrażenie „ile jeszcze można?!”. Również Matt jest nadmiernie dziecinny, zwłaszcza jak na rolę, którą pełni. To chyba jednak wszystkie możliwe minusy powieści, plusów jest zdecydowanie więcej, choć do całości mam nieco mieszane uczucia, a wśród nich kryje się nutka zawodu, bo po lekturze „Demonów” oczekiwałam czegoś równie rewelacyjnego.

Książka jest naprawdę fajna i… tyle. Do przeczytania i odstawienia na półkę, bo przecież gdy tak bardzo podobał się początek, to trzeba mieć również i drugi tom. Przyznam jednak, że z powieścią spędziłam kilka miłych chwil i choć nie jest porywająca, to warto do niej zajrzeć. Dla osób szukających rozrywki i genialnych opisów uczuć historia będzie idealna. Natomiast nastoletni czytelnicy (a przede wszystkim oczywiście czytelniczki) niejednokrotnie odnajdą tam siebie i rozpoznają szalejące w nich samych burze hormonów.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat

Publicat Logooo1

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s