smokobojcaMagia nie jest niczym szczególnym – a przynajmniej już nie jest. Światem rządzi technika, a czarodziejom coraz trudniej znaleźć jakieś płatne zajęcie. Ten świat wygląda zupełnie jak nasz, tylko, że w jego historię zamieszani są rycerze i smoki. Posiada również rządzącego nim króla. To taka fantastyczno-współczesna rzeczywistość. Choć jej losy wkrótce spoczną na barkach szesnastolatki…

Główną bohaterką „Ostatniego Smokobójcy” jest nastoletnia Jennifer Strange. Pracę w Kazam, organizacji czarodziejów, rozpoczęła już w wieku dwunastu lat, jako asystentka mistrza Zambiniego. Gdy pewnego dnia czarodziej znika, mimo młodego wieku dziewczyny, zarządzanie organizacją spoczywa w jej rękach. Problem polega na tym, że magowie nie prezentują sobą zbyt wiele, są infantylni i niezbyt mądrzy, a do tego ich moc zanika. Do czasu, aż pewnego dnia odzyskują swoją świetność i dawną potęgę. Jasnowidzów w całym Snodda nawiedzają prorocze wizje, w których widzą śmierć Maltcassiona – ostatniego smoka. W Jennifer natomiast budzi się moc zabójcy smoków, a ona staje się ostatnią z pokolenia wielkich Smokobójców. By uzyskać niezbędne jej odpowiedzi wyrusza w podróż na Smocze Ziemie, gdzie czekają ją barwne, pełne humoru i niezwykłe przygody.

Jasper Fforde jest brytyjskim pisarzem mieszkającym w Stroud, w hrabstwie Gloucestershire. Przez dziewiętnaście lat pracował w branży filmowej jako pomocnik operatora. W 2001 roku opublikował swoją pierwszą, dość głośną, powieść „Porwanie Jane E.”. Późniejsze książki pisarza ciężko jednoznacznie przypisać do konkretnego gatunku literackiego. Nagminnie łączą one w sobie elementy fantastyki, parodii, pure nonsense’u oraz metafikcji. Pełne są aluzji literackich oraz gier słownych. „Ostatni Smokobójca” to pierwsza książka autora, skierowana do tak młodego czytelnika.

Recenzję zacznę od wydania książki, ponieważ jest ono zdecydowanie godne uwagi. Okładkę tom ma miękką, ale dość grubą, z chroniącymi przed zaginaniem się rogów skrzydełkami. Całość ozdobiona jest ciekawymi rysunkami. Sama okładka również prezentuje się zachęcająco – groźny czerwony smok, wyłaniający się z szarości, a tuż poniżej dziewczyna ubrana zgodnie z korporacyjnym dress code, siedząca na dachu garbusa, trzymając rękę na mieczu godnym Conana Barbarzyńcy. Tytuł oraz pewne elementy grafiki – jak uroczy, zielony „cosiek” (tu nie będę zdradzała czym jest prezentowane stworzonko) czy smoczy ogon, są tłoczone i lakierowane. W środku książka i jej ilustracje prezentują się równie interesująco.

Fabuła powieści jest pomysłowa, a akcja toczy się wartko – właściwie pędząc na łeb na szyję. Całość pisana jest w lekkim stylu, bardzo prostym językiem – wyraźnie widać, że pozycja skierowana jest do tej młodszej publiczności w wieku mniej więcej 10 – 14 lat. Książka jest pełna humoru, a przygody Jennifer są ciekawe i wciągające. Pisarz wyraźnie lubuje się w aluzjach i lubi chować pomiędzy wierszami jakieś ukryte przesłanie. Jako łatwą w odbiorze, zabawną baśń „Ostatniego Smokobójcę” mogę ocenić dość wysoko, jako fantasy niestety nie spełnia moich oczekiwań. Myślę jednak, że dzieciom i tej młodszej młodzieży, do której powieść została skierowana, historia powinna się spodobać. Ma w sobie wszystko to, co powinna mieć dobra, współczesna opowieść.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nastek

logo

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s