chlopcy_cwiek_largePewne historie są ponadczasowe. Nie ważne czy to dziecko, mama, tata, babcia czy dziadek – każdy je zna. Jedną z nich jest powieść autorstwa Jamesa Matthew Barrie „Piotruś Pan” (lub jeśli ktoś woli spolszczenia – „Przygody Piotrusia Pana”). Jak wiele było w literaturze i filmie przeróżnych wariacji na ten temat. Ileż to odmiennych kontynuacji stworzyli kolejni autorzy. Wspierając chlubną tradycję, również i Jakub Ćwiek opisał swoją wersję wydarzeń w nowej książce, noszącej tytuł „Chłopcy”.

Gdzieś tam, pomiędzy miastami, znajduje się stary lunapark. Kolejki, dom strachów, diabelski młyn – wszystko to kiedyś tętniło życiem. Teraz natomiast to opuszczone, nieprzyjazne miejsce. Czy jednak aby na pewno? Życia i barw jednak lunaparkowi nie ubyło. Stał się siedzibą Zagubionych Chłopców – gangu motocyklowego. To tu właśnie wracają po niebezpiecznych misjach i załatwianiu czarnych interesów. Po walkach z mrocznymi potworami. To w lunaparku, w ramionach „mamy” – Dzwoneczka – opłakują śmierć kompanów, którzy pechowo zatrzymali się w przejściu poza czasem. Żyją po to, by nigdy naprawdę nie dorosnąć i po wsze czasy nienawidzić Piotrusia Pana. To właśnie tutaj, wśród nich, każda „obiecująco zapowiadająca się sierota” może znaleźć swoje miejsce na Ziemi – swój dom.

Akcja powieści rozgrywa się w Polsce. Historię obserwujemy z punktu widzenia różnych – mniej lub bardziej postronnych – osób. Kelnerka z baru, świeżo upieczony członek gangu, dziecko. Książka podzielona jest na opowiadania – nie powiązane ze sobą wydarzeniami, ale jednak układające się w jedną, spójną całość. Jakub Ćwiek należy do tych pisarzy, którzy mogą stworzyć instrukcję obsługi urządzeń elektrycznych, a i tak będzie się to dobrze czytało. Chyba po prostu chodzi o wprawę i warsztat. Do tego dobry pomysł, ciekawa fabuła i rzeka akcji – gotowa lektura, którą świetnie się czyta. Mnie samej jednak „Chłopcy” – mimo tego, że naprawdę nieźle napisani – jakoś specjalnie nie urzekli. Być może wiąże się to z tym, że jestem nieco przewrażliwiona na wulgaryzmy i podteksty erotyczne. Kiedy występują w książkach, chcę być o tym zawczasu uprzedzona – zanim jeszcze po taką prozę sięgnę (na przykład z tyłu okładki). I tak, do przyjemnej, pomysłowej i lekkiej książki, wkradł się pewien niesmak. Rozumiem – taki klimat pasował, jednak nie jest to rzecz dla mnie.

Samo wydanie zasługuje w tym wypadku na specjalną uwagę. Półtwarda, tekturowa okładka, czerwona wstążeczka, ciekawe grafiki, gęsto zdobiące strony książki. Dobra edycja i świetny układ tekstu. Przyznaję, że byłabym zachwycona, gdybym na półce miała jedynie tak rewelacyjnie dopracowane tomy. Również spis treści jest bardzo przystępny. Za oprawę wydawnictwu SQN należą się wielkie brawa.

Po książce spodziewałam się, że będzie zabawniejsza – mimo dużej dawki humoru, w ogóle on do mnie nie trafiał. Fabuła i akcja były ciekawe, miejscami zaskakujące, kiedy indziej niesamowite. Pisarz w przemyślany sposób odkrywał przed czytelnikami coraz to nowe fragmenty życia tytułowych „Chłopców”. Mam w stosunku do powieści naprawdę bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony niespecjalnie mnie urzekła, z drugiej jednak nie zaprzeczę, że jest wciągająca i dobrze napisana. Także niewiele mogę prozie Jakuba Ćwieka zarzucić i jedynym „przeciw” jest mój własny, subiektywny gust literacki. Co do pewnych treści więc czytelnicy mogą czuć się uprzedzeni, a jeżeli one nie stanowią żadnej przeszkody, to po książkę sięgnąć polecam. Przygody w towarzystwie Zagubionych Chłopców z pewnością będą niezwykle ciekawe.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN

sqn

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

15 comments

  1. Szkoda, że tak mało humorystycznie, ale kto wie, może dla mnie byłoby lepiej. Niedługo będę czytać „Dreszcza”, a i do „Chłopców” kiedyś pewnie dojdę :)

  2. Och, jasne, genialnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie oznaczeń na okładkach książek – tak jak na grach mamy system PEGI – rząd ikonek, jasno określających, czy gra zawiera przemoc, seks, wulgaryzmy, itd. Pozwoliłoby to zawczasu uprzedzić o obecności tych elementów, jeśli za samo uprzedzenie nie wystarczy gang motocyklowy i wypięty tyłek dzwoneczka na okładce, czy nawiązanie do Sons of Anarchy. To wszystko jasno i wyraźnie ostrzega „w tej książce są wulgaryzmy”.

    Seriously, autorko recenzji – zostałaś uprzedzona.

    1. – Tak, myślę, że rozwiązaniem byłoby to niezłym i może dzięki temu rodzice tak chętnie nie kupowaliby swoim dwunastoletnim córeczkom „Zmierzchu” (zwłaszcza ostatniej części)
      – Seks, przemoc, wulgaryzmy nie zawsze są rzeczami niestrawnymi i w literaturze niektórzy pisarze używają ich w taki sposób, że nawet gdy ktoś za nimi nie przepada, to go nie rażą (sięgała daleko nie będę – bo choćby w prozie Sapkowskiego, gdzie było ich na pęczki, nie sprawiały one, że książki dalej czytać się nie chciało)
      – Co do „tyłu okładki”, to tak jak napisałam w recenzji, właśnie przez nią spodziewałam się czegoś nieco innego
      – Na koniec chciałabym dodać, że bardzo wysoko cenisz sobie prawo innych do wyrażania własnego zdania. Każdy musi się w 100% z Tobą zgadzać i lubić dokładnie to co Ty? No cóż, Twój świat wydaje się być bardzo nudnym i ograniczonym. Cieszę się, że wystąpiłam w nim jedynie epizodycznie.

      1. haha ;D
        Czy ja gdziekolwiek w mojej wypowiedzi napisałem że ktokolwiek musi się ze mną zgadzać, czy cokolwiek lubić? Czekaj, przeczytam jeszcze raz mój poprzedni komentarz. Hmm, nie. Ani jednym słowem nie wspominam że ja coś lubię albo nie lubię, ani że inni też powinni lubić to co ja. Napisałem tylko, że okładka powinna wystarczyć za uprzedzenie.

        Parafrazując Twój komentarz, na koniec chciałbym dodać, że słabo znosisz krytykę i w obronie od razu sięgasz po argumenty ad personam i czczą demagogię. No cóż, miało być miażdżąco i prześmiewczo, a wyszło jak zwykle…

  3. Jerry:

    – Co do konstruktywnej krytyki, to jeśli naprawdę aż tak się nudzisz (wnioskuje z odpowiedzi po 2 minutach) to możesz jej sobie poszukać przy opowiadaniach – jak również mojej reakcji na nią, jeśli tak bardzo Cię ona interesuje.
    – Co do moich wniosków to wybacz, ale jestem miłośniczką sarkazmu, ironii i tych uszczypliwości zawartych między wierszami. Stąd takie, a nie inne przypuszczenia wysnułam z Twojej wypowiedzi.
    – Jeżeli chodzi o sposób Twoich wypowiedzi, to cóż… nadmiernie przypominasz mi kogoś :) gdyby tylko nie ten Wrocław…
    – Natomiast co do nic nie wnoszących dyskusji, to zapraszam na FB, chętnie z Tobą porozmawiam, pokłócę się czy cokolwiek innego, przy okazji nie pomnażając publicznego spamu jednocześnie.

    1. Och i jeszcze co do samej prozy Jakuba Ćwieka, to polecam http://secretum.pl/literatura/moj-bohater-dreszcz-pobierz-za-darmo-nowe-opowiadanie-cwieka.html

      oraz zapoznanie się ze zdaniem samego autora, który tak oto odpowiedział na to, że czytelnikom nie podoba się nadmiar wulgaryzmów w jego prozie:

      „Jakub Ćwiek:
      W odpowiedzi na recenzje wg których moje książki są zbyt wulgarne napisałem wierszyk-manifest:

      Chciałem przeprosić fanów brać
      Społeczność czytelniczą całą.
      Znów przesadziłem z „kurwa mać”
      I nie wiem sam jak to się stało

      Daję wam słowo, to nie mój styl
      W skrytości serca przecież wolę
      Kiedy bohater mówi „szlag!”
      Zamiast pierdolić „ja pierdolę!”

      Straszny w ogóle jest ten świat
      Gdy wychowany na grach i kinie
      Do brata głośno mówi brat:
      „Niedojebany skurwysynie!”

      Dlatego głośno mówię: Dość!
      Słowna agresja niech przeminie!
      Koniec płodzenia brzydkich słów,
      Od dziś pierdolę tylko w czynie!”

      Jak widzisz, pisarz adwokatów nie potrzebuje, a krytykę ma w głębokim poważaniu i mimo że jego książki mnie nie urzekają (bo przecież nie muszą?) to zna główną i podstawową zasadę kierującą literackim światem: PISANIE MA SPRAWIAĆ PRZYJEMNOŚĆ (i tak, przede wszystkim autorowi, nie czytelnikom).

    2. …Damn, no teraz to mnie zagięłaś. 1 komentarz wyżej twierdzisz, że mój świat wydaje się nudny i ograniczony i cieszysz się z jedynie epizodycznego występu w nim, a teraz zapraszasz do rozmowy na FB. Zdecyduj się.
      (btw wnioskowanie Ci nie idzie – nie nudzę się. A na pewno nie aż tak).

      – Wybacz, że nie zauważyłem tego zamiłowania do sarkazmu. Racja,przecież stwierdzenie, że czyjś świat jest nudny i ograniczony to wręcz piętrowa ironia, ach i te uszczypliwości, między tymi wierszami. Jesteś ekspertem w posługiwaniu się sarkazmem, kłaniam się w pas.

      – A jeśli twoja odpowiedź była taka a nie inna, bo Ci kogoś przypominam, to pozwolę sobie mieć to gdzieś – argument ten jest tak absurdalny, że natychmiast wytrąca mi oręż z ręki.

      1. Zapraszam – żebyś już więcej nie spamował tutaj.

        Ps. Naucz się czytać ze zrozumieniem, bo z tego co widzę, dotarło do Ciebie zaledwie jedno zdanie.

  4. Vicky… serio? Fakt, że Ci coś wytykam, świadczy, że tylko to do mnie dotarło? A może, wyobraź sobie, tylko do tego chcę się odnieść, a reszty się nie czepiam? Wrzuć na luz.

    1. Powtórzę to samo – naucz się czytać ze zrozumieniem, bo zupełnie przeinaczyłeś moje odpowiedzi.

      Pomarańczowa: a czyja to wina, że nie mam czasu kończyć opowiadań? wiesz do kogo kierować pretensje ♥

      1. Urocze ;)

        „Nie mam argumentów, napiszę że to ty nie rozumiesz”, zaiste, wyborne.

      2. To doprawdy zabawne że istnieją ludzie którzy spędzają czas na łapaniu innych za słowa. I o ile masz racje w kilku rzeczach to naprawdę nie czytasz ze zrozumieniem.(Lub jesteś zbyt zadufany by nawet to sprawdzić- kolejna internetowa przypadłość;] ) Możesz dostać medal uznania jak chcesz. Niestety z papieru…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s