Bernard Cornwell jest przede wszystkim znany z wielu rewelacyjnych powieści historycznych. Nie skupia się w twórczości na jednym okresie, świetnie czuje się zarówno w mrokach średniowiecza, jak i w niebezpiecznych zaułkach XIX-wiecznego Londynu, tym razem jednak postanowił zaskoczyć Czytelników, tworząc powieść zupełnie współczesną.

Głównym bohaterem książki jest John Rossendal, który podróżuje po świecie swoim jachtem o pięknej nazwie Sunflower. Pływa po morzach i oceanach, co jakiś czas zabierając z portu jakąś „morską autostopowiczkę”. Sielanka jednak kończy się, gdy na wezwanie matki musi stawić się w Anglii. Na miejscu okazuje się, że rodzina go nienawidzi, a rodzicielka umiera, przeklinając go, ponieważ podejrzewają, że ukradł wartościowy obraz należący do jego dziedzictwa. Natomiast sam John przekonany jest, że żadnego obrazu nie kradł (nawet takiego, który należałby właśnie do niego). Poza nienawidzącą rodziną w ojczyźnie czekają na niego jeszcze inne kłopoty. Na szczęście (lub na nieszczęście) w śledztwie pomagają mu najlepszy przyjaciel i niegłupi oficer policji.

„Lord morski” zdecydowanie nie jest typową powieścią, jaką mógłby stworzyć Bernard Cornwell. Podczas czytania nie mogłam przestać się zastanawiać, kiedy wreszcie nastąpi przeskok w czasie. No cóż, nie nastąpił. Książka historyczną zdecydowanie nie jest, natomiast mimo swojej wyjątkowości, napisana jest rewelacyjnie. Czyta się ją bardzo szybko, a wciąga od pierwszych kartek. Fabuła została dobrze przemyślana, choć muszę przyznać, że zagadka jest zbyt prosta do rozwiązania i zakończenia łatwo się domyślić. Mimo to Autor i tak znalazł wiele sposobów, by Czytelnika w jakiś sposób zaskoczyć.

Wydanie od strony edytorskiej jest bardzo dobre, błędów nie zauważyłam, a tłumaczenie jest bez zarzutów. Okładka miękka, z ładną grafiką, aczkolwiek niezwykle brakuje na niej jakiegoś podsumowania treści z tyłu. Sięgając po powieść, kompletnie nie miałam pojęcia o czym będzie, i sugerowałam się jedynie Autorem. Stąd może właśnie mój zawód. Dodatkowo z przodu ciekawa mapa przedstawiająca Kanał La Manche i Wyspy Normandzkie.

Nie ukrywam, że Bernard Cornwell stworzył już markę samą w sobie i jego książki po prostu dobrze się czyta – o czym by nie były. Mimo że jestem nieco zawiedziona brakiem historycznych wątków w powieści, to nie mogę jej odebrać faktu, że jest naprawdę dobra – ciekawa i wciągająca. To pozycja po którą warto sięgnąć, zwłaszcza gdy lubi się kryminały. Podczas czytania miałam ochotę, śladem bohatera, wsiąść na jacht i pożeglować w siną dal.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi konflikty.pl
Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s