Z twórczością Joanny M. Chmielewskiej oraz niektórymi bohaterami z „Poduszki w różowe słonie” zapoznałam się sięgając po „Sukienkę z mgieł”. Książka spodobała mi się bardzo. Była ślicznie napisana i cudownie poetycka. Nic dziwnego więc, że zdecydowałam się przeczytać również poprzednią część.

Życie Hani jest stabilne i poukładane. Nie ma w nim miejsca na miłość, a tym bardziej na dziecko… Kiedy więc w jej świecie pojawia się pięcioletnia dziewczynka, kobieta nie ma pojęcia co z nią zrobić. Stać ją na to, by zapewnić dziecku godziwy byt, ale okazuje się, że to zdecydowanie za mało… Hania jednak jest dobrą osobą i nie zamierza łamać danej przyjaciółce obietnicy. Robi wszystko co w jej mocy, by zaopiekować się małą Anią. Nawet wtedy, gdy nie wychodzi jej to najlepiej i kompletnie nie wie co robić. Dodatkowo w ich życiu pojawia się Łukasz, który na poważnie zainteresował się Hanią. Ona jednak nie chce, by ktokolwiek się do niej zbliżył. Niczym jeż wiecznie wysuwa kolce, ukrywając pod nimi swoją tajemnicę.

Powieść jest pełna bólu i cierpienia, ale również ciepła. Mówi nie tylko o złych rzeczach, ale także o tym, jak ludzie sobie z nimi radzą, ucząc się rozwiązywać własne problemy. Wykreowani przez autorkę bohaterowie są pełni emocji. Zostali stworzeni w taki sposób, że sprawiają wrażenie żywych, prawdziwych postaci. Jakbyśmy czytali czyjąś historię, a nie jedynie rzecz fikcyjną. Jak mała dziewczynka poradzi sobie z utratą matki? A jak do nowej, bardzo trudnej roli, ma przyzwyczaić się Hania? Jak bardzo jest w stanie zmienić się ludzkie życie? Bohaterów nie sposób nie pokochać i życzy im się szczęśliwego zakończenia.

„Poduszka w różowe słonie” porusza bardzo trudne, życiowe i dramatyczne tematy. Autorka skrupulatnie i w pełen emocji sposób opisuje przeróżne sytuacje. W jej powieści najważniejsi są ludzie, wydarzenia stanowią jedynie dopasowane tło. Sam pomysł może do nowatorskich nie należy, a fabuła nie jest niesamowicie zaskakująca, jednak sposób, w jaki została przedstawiona treść, zdecydowanie nadrabia wszystkie niedociągnięcia. Chyba największym minusem książki są ludzkie historie, które czasami za bardzo odbiegają od głównego nurtu fabuły, i tak naprawdę, nie zawsze czytelnika interesują.

W książce jednak ciekawa jest nie tylko fabuła i podłoże psychologiczne. Bardzo urzekł mnie również styl autorki. Ma ona dar ubierania myśli i uczuć w słowa. Robi to naprawdę w cudowny sposób. Samo wydanie również przyciąga uwagę. Ciekawa okładka i niezwykły (aczkolwiek jak najbardziej adekwatny do książki) tytuł. Także edycja tekstu jest bez zarzutów.

Czy wiecie, że różowe słonie odpędzają złe sny?

„I deszcze nie mógł jej już nic zrobić, bo rozpięły nad nią wielki parasol. Więc dumnie wyprostowana szła pod tym parasolem w towarzystwie dwóch różowych słoni, które odpędzają złe sny.”

„Poduszka w różowe słonie” to książka, którą przeżywa się razem z bohaterami. Jednocześnie wzbudza emocje i zachwyca. Możemy przy niej zarówno płakać jak i się śmiać. To dobra towarzyszka długich wieczorów i najlepsza przyjaciółka, która pomaga przegnać nudę. Od lektury naprawdę trudno się oderwać. Powieścią jestem prosto mówiąc – zachwycona. Nie mogę doczekać się, kiedy sięgnę po jeszcze jakąś pozycję tej, pięknie piszącej, autorki.

Tekst stanowi oficjalną recenzję dla portalu Secretum.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s