Bardzo trudno jest recenzować każdy, kolejny tom trylogii, zwłaszcza, kiedy tak jak w przypadku powieści Celine Kiernan, tak naprawdę historia stanowi jedną, wspólną całość. O każdej książce z serii właściwie chciałoby się powiedzieć to samo. Tym razem jednak, w trzeciej części, niecierpliwie czekający czytelnicy, poznają wreszcie zakończenie intrygującego cyklu fantasy.

Wynter, Razi i Christopher, dołączyli do plemienia Merronów i pod ich ochroną, podróżują aż do obozu księcia Alberona. Okazuje się, że młodzieniec w dalszym ciągu kocha zarówno ich – najdroższych przyjaciół – jak i swojego ojca oraz, że to nie on nasyłał asasynów na swojego brata. Po prostu ma zupełnie inne, niebezpieczne spojrzenie na politykę. Odkrył tajemnicę przerażającej machiny wojennej, skonstruowanej niegdyś przez ojca Wynter, lorda Moorehawke i zamierza się nią posłużyć, by wzmocnić pozycję królestwa na kontynencie i w świecie. Dziewczyna jednak odkrywa, że buntownik czy nie, następca tronu jest tym samym Alberonem, który wielokrotnie robił jej różne dowcipy, śmiał się, bawił z nią i troskliwie opiekował. Książę, czego by teraz nie robił, ciągle jest jej przyjacielem z dzieciństwa.

Trzeci tom trylogii, „Zbuntowany książę”, nareszcie dostarcza czytelnikom odpowiedzi na wszelkie, postawione przy okazji czytania dwóch pierwszych części, pytania. Autorka nie pogubiła się w fabule i ściśle trzyma się swoich zamierzeń oraz planów, za co należą jej się wielkie brawa, ponieważ pisarzom niestety często zdarza się gubić we własnych pomysłach. Akcja jest ciekawa i toczy się bardzo wartko, poznajemy wszelkie tajemnice obozowego życia żołnierzy oraz relacje między różnymi krajami. Razem z bohaterami dzielimy ich trudy i znoje, a jakby tego było mało, uczestniczymy również w krwawych bitwach. W intrygujący sposób rozwija się także wątek romantyczny pomiędzy Wynter, a Christopherem.

Pierwszy tom podobał mi się bardzo, drugi niestety nieco mniej, ale w ostatniej części trylogii autorka znów stanęła na wysokości zadania. W piękny sposób opisała łączące jej postacie więzi. Braterska miłość, przyjaźń i wzajemne oddanie tych ludzi naprawdę zachwycają. Celine Kiernan ujęła to w niezwykły i bardzo obrazowy sposób. Oprócz wartkiej akcji, podstawę fabuły stanowią właśnie te różnorakie relacje międzyludzkie (i dodałabym tutaj jeszcze kocie – w książce bohaterami są również mówiące koty). Właściwie chyba największą wadą tego tomu jest brak mapy, tak przydatnej rzeczy, która bardzo ucieszyła mnie w dwóch poprzednich częściach.

Wydanie trylogii po prostu uwielbiam. Okładki są świetnie zaprojektowane, posiadają nawet, opatrzone przydatnymi informacjami, skrzydełka. Tłumaczenie pani Joanny Nykiel jest doskonałe. Również od strony edytorskiej książce nie można niczego zarzucić. Chyba największą wadą powieści (oczywiście w mojej subiektywnej opinii) była dość ponura treść, aczkolwiek jestem przekonana, że niektóre osoby byłyby takim nastrojem zachwycone.

Podsumowując, cykl o losach Wynter Moorehawke, jak najbardziej polecam. Jest to dobry kawałek fantastyki, nie wydumany, nie przesadzony, z logiczną i spójną fabułą, a przede wszystkich zgrabnie i ciekawie napisany. Bohaterami na każdym kroku targają silne emocje, nic nie dzieje się bez przyczyny, a świat namalowany został setkami (choć zazwyczaj nieco szarych) barw. Z trylogią, w bardzo miły sposób, spędzić można kilka dni i przeżyć niezapomnianą przygodę. To fantastyka z prawdziwego zdarzenia, a takiej ostatnio na polskim rynku naprawdę brakuje.

O autorce słów kilka

Celine Kiernan jest ilustratorką, animatorką filmów rysunkowych oraz pisarką, której debiutem literackim jest książka „Zatruty tron”. Jako osoba przez większą część życia związana zawodowo z branżą filmową, podróżuje między Niemcami, Irlandią i USA. Wykształcenie zdobyła w Sullivan Bluth Studios i przez siedemnaście lat pracowała przy produkcji filmów animowanych. Urodziła się i wychowała w Dublinie, obecnie mieszka w hrabstwie Cavan wraz z mężem i dwójką nastoletnich dzieci. W Polsce, nakładem wydawnictwa Dolnośląskiego, ukazała się już cała, fantastyczna trylogia.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję portalowi Nowaczytelnia.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

2 komentarze

  1. Fajne zamczysko w tle okładki xD
    Czytałam tylko pierwszą część trylogii i mam po niej całkiem miłe wrażenia. Jak nadarzy się okazja, przeczytam resztę, ale bez większego szału:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Dlugo poluje na te trylogie i niestety u mnie w miescie nie moge jej dostać. Autorzy fantastyki czasem przerażają mnie swoimi pomysłami. Mam andzieje, że nie bedzie tak w tym przypadku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s