„Kosogłos” to już trzeci i ostatni tom „Igrzysk Śmierci”, cyklu opisującego walkę ludzi z okrucieństwem i tyranią oraz trudną drogę, jaką muszą przebyć by odzyskać wolność. Trylogia stała się na świecie prawdziwym bestsellerem i jest to pozycja, która naprawdę na to zasłużyła. Mimo, że postaram się napisać recenzję tej książki, to jednak uważam, że o tym nie da się opowiedzieć. Powieść trzeba poznać samemu.

Katniss Everdenn, dziewczyna, która igra z ogniem, trafiła do obozu rebeliantów w trzynastym dystrykcie. Przeżyła drugie Głodowe Igrzyska, ale nie obyło się bez szkód, nie tyle fizycznych, co raczej umysłowych. Nocne koszmary, to najlżejsza z krzywd, jakich doznała. Jej dom, dwunasty dystrykt już nie istnieje. Został zrównany z ziemią. Wszyscy ocalali są tutaj, pod opieką rebeliantów. Natomiast Peeta został uwięziony przez Kapitol. Dziewczyna ma zwyczajnie dosyć. Wszystkiego. Dowództwo trzynastego dystryktu jest szczerze zawiedzione, że Karniss nie chce być ich kosogłosem – symbolem, zagrzewającym ludzi do walki. Jaka jednak będzie jej ostateczna decyzja i czy wreszcie lud Panem stanie się wolny?

Książka jest jeszcze bardziej okrutna od swoich poprzedniczek. Historia opisana została bardzo obrazowo, a Suzanne Collins ma dar wpływania na zmysły czytelnika. Wojna krzywdzi wszystkich, nie tylko przegranych, ale i zwycięzców. Okrucieństwo i brak litości to jej nieodzowne części. Do tego wszystko wokół osnute jest mgiełką intrygi i Katniss nie ma pojęcia komu może zaufać. Wielu ludzi okazuje jej prawdziwą przyjaźń i życzliwość, ale są również tacy, którzy jedynie udają sprzymierzeńców.

Fabuła jest niezwykle ciekawa, a akcja bardzo wartka. Wątek miłosny został zepchnięty na drugi plan, a momentami jest wręcz obiektem żartów. Sądzę, że to powinno ucieszyć niektórych czytelników. Powieść stała się również niezwykle krwawa. Ludzie umierają, tym razem, już nie tylko na Igrzyskach, ale tysiącami na ulicach i we słanych domach. Dowiadujemy się również, że polityka prezydenta Snowa oparta jest na historycznym źródle. Naśladując Imperium Rzymskie, daje mieszkańcom Kapitolu, to czego chcą. „Chleba i igrzysk” – z łaciny „panem et circenses” (stąd nazwa państwa Panem) było okrzykiem autorstwa starorzymskiego poety Juwenalisa, który wznosiło rzymskie pospólstwo, domagając się pożywienia i rozrywek. Prezydent Snow właśnie to im dawał, by ludzie byli zadowoleni, ale tak jak Rzym i on potrzebował do tego niewolników.

Powieść jest przemyślana, ma głębsze przesłanie i stanowi ostrzeżenie dla świata. Wzbudza wiele refleksji. Czyta się ją rewelacyjnie szybko, ale nawet jeżeli samą książkę skończy się w ciągu jednej nocy, to jednak nie sposób uwolnić się od natrętnych myśli, jakie wzbudza jej treść. Pozostawia po sobie również żal i smutek. Z pewnością nie jest to wesoła bajka dla dzieci, na końcu której czytelnik doczeka się szczęśliwego zakończenia. O to, by zostawić jedynie nikła niteczkę nadziei, pisarka bardzo się postarała.

Wydanie książki jest tak samo udane, jak i całej trylogii. Okładka miękka, broszurowa, ale ze skrzydełkami. W przypadku tomu trzeciego kosogłos widnieje na błękitnym tle. Od strony edytorskiej powieść wydana została rewelacyjnie. Tłumacze również spisali się na medal. Cała akcja dzieje się z punktu widzenia Katniss, tutaj jednak wyraźnie widać, że poznajemy jedynie jej przemyślenia, a nie realną rzeczywistość i niektóre wydarzenia czy fakty, do końca pozostają zagadką. Ten tom również został podzielony tak jak poprzednie, na trzy części, z których każda zawiera kilka, nie za długich rozdziałów. Całość bardzo wygodnie się czyta, a sama książka sprawia wrażenie nowoczesnej i eleganckiej.

Skończyłam czytać „Kosogłosa” wczoraj wieczorem, teraz, gdy piszę ten tekst, jest późne popołudnie, a mnie w dalszym ciągu jest smutno. Dla odreagowania złapałam się nawet za pierwszą z brzegu, lekką młodzieżówkę, ale o trylogii „Igrzysk Śmierci” zwyczajnie nie mogę przestać myśleć. To chyba samo w sobie wystarczy za ocenę jakości książki. O tym nie da się opowiedzieć, to po prostu trzeba przeczytać.

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości strony Secretum.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

One comment

  1. Mi się ta trylogia bardzo podobała, choć na ogół nie przepadam za takimi książkami. Autorka niewątpliwie ma talent. Kiedy miałam jeden dzień wolnego, przez matury, to jednym tchem przeczytałam wszystkie części, a potem zakopałam się w pościeli i myślałam, w końcu zasnęłam. Polecam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s