„Niepokój” to już drugi tom serii Maggie Stiefvater o niestereotypowych wilkołakach. Wraz z bohaterami przenosimy się do niewielkiego miasteczka Mercy Falls w Minnesocie. Przed oczami czytelnika, tak jak w poprzedniej części, pojawia się śnieżny, zimowy krajobraz. Dzika przyroda, las, jezioro i przede wszystkim wilki – zwierzęta, które latem stają się ludźmi. Gdy do tego dodać pełne poezji stronice, wszystko to tworzy niesamowity klimat naprawdę dobrej, paranormalej powieści.

Lekarstwo (a raczej choroba), które wyleczyło Sama z wilkołactwa, w dalszym ciągu działa. Chłopak nie może w to uwierzyć i z trudem przychodzi mu planowanie własnej przyszłości. Jest jednak szczęśliwy, przynajmniej tak długo, jak długo może przebywać wraz z ukochaną Grace. Kiedy jednak jej rodzice przyłapują ich razem w łóżku dziewczyny, kończy się cudowna sielanka, a oni zmuszeni są wybierać czy ważniejsze jest to by zadowolić dorosłych czy ich własna miłość. Tym razem powieść nie jest jednak już tylko smutną, romantyczną historią Grace i Sama. W książce pojawiają się również nowe postacie, a autorka postanowiła dodać dwoje głównych bohaterów, z których punktu widzenia opisywany jest świat – Cola i Isabel. Chłopak to jeden z nowych wilków, które, do opieki nad stadem, sprowadził przed swoją przemianą na stałe Beck. Był liderem znanego zespołu, Narkotika, a jego niezrealizowanym celem jest popełnienie samobójstwa. Teraz, wydawałoby się, marzy tylko o tym, by znaleźć zapomnienie w powłoce wilka. Isabel natomiast jest tak samo boleśnie szczerą i niesympatyczną osobą, jaką była w pierwszej części, śmierć brata jednak wiele w jej życiu i pojmowaniu rzeczywistości zmieniła. Dziewczyna, wbrew wszelkim przekonaniom, staje się jedną z najlepszych przyjaciółek Grace.

Żaden z czwórki bohaterów nie potrafi być tak naprawdę szczęśliwym, a dodatkowo los działa im na przekór, rzucając coraz to nowe kłody pod nogi. Walczą nie tylko z myśliwymi, ale też z wilkołactwem, które, jak podejrzewają, da się naukowo wytłumaczyć. Sądzą, że jest to choroba, na którą można znaleźć lekarstwo i odkrywają na jego temat coraz to nowe fakty. Każda ze stworzonych przez pisarkę postaci musi pokonać również własne, zakorzenione w umysłach i sercach, demony. Powieść jest przepełniona emocjami i, ze strony na stronę, zdaje się być coraz poważniejszą i mniej baśniową historią. Autorka opisuje burze ludzkich uczuć, a problemy bohaterów są często przerażające. Wobec „Niepokoju” nie da się pozostać obojętnym.

Książka jest pełna poezji. Bardzo dobrze się ją czyta. Sam został stworzony jako romantyczna dusza, która układa własne piosenki, dzięki czemu Maggie Stiefvater ma pole do popisu i robi to naprawdę znakomicie. Tworzy własne wiersze, jak również i cytuje wielu znanych poetów. Niektóre wersy jej książki ma się ochotę zapamiętać na całe życie, ponieważ trafiają prosto do serca. Widać również, że ona sama interesuje się poezją na dużą skalę. Jest to rzecz, która zdecydowanie wyróżnia jej powieść na tle innych dzieł z tego gatunku. Dodatkowo styl autorki jest nadzwyczaj lekki, a pomysł narracji interesujący. Książka została podzielona na krótkie rozdziały, a one na fragmenty – każdy z punktu widzenia jednego z czwórki głównych bohaterów. Podobają mi się takie niewielkie, doskonale uzupełniające całość i nadające historii niezwykłego klimatu, pomysły autorki. Jednym z nich jest motyw żurawi z papieru, które bez przerwy składał Sam, twierdząc, że gdy uda mu się stworzyć 1000 ptaków, spełni się jego życzenie. Takie drobiazgi nadają książce smaku i to dzięki nim właśnie o treści długo się nie zapomina, a powieść nie staje się jedną z wielu.

„Drżenie” było dobrą książką, ale „Niepokój” uważam za pozycję znacznie lepszą, o głębszej treści i niezwykle fascynującą. Jest poważna i smutna, a jej bohaterowie to postacie tragiczne. Mimo kilku uroczych momentów, niewiele w niej humoru, a ckliwości pozbawiona jest niemal zupełnie. Jestem niezwykle ciekawa czym Maggie Stiefvater zaskoczy czytelników w trzeciej części, zatytułowanej „Ukojenie”. Miłośnikom gatunku, bez zastanowienia, trylogię polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Secretum.

.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

3 komentarze

  1. Mam już za sobą całą trylogię i mi na przykład najbardziej podobał się tom 1. Przyznać jednak muszę, że dwójka i trójka są bardziej wnikliwe :)
    Pozdrawiam!

  2. Tydzień temu pożyczyłam książkę, przeczytałam ją i podobała mi sie a dziś widze recenzje tutaj. Jak na razie przeczytałam tylko drżenie, musze znalesc następne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s