Czy wiecie, że czarodzieje mieszkają w… Gdańsku? Tak, to niezbity fakt, a na potwierdzenie go można przeczytać opowieść autorstwa Doroty Wieczorek. Dotyk Mroku to pełna niesamowitości historia, która bez trudu może umilić wieczór – nie tylko ten długi, zimowy.

Świat jest przepełniony magią i żyją w nim mistyczne stworzenia, a na ludzi rzucono klątwę, która bielmem pokrywa ich oczy, by nie mogli magii dostrzec. Tajemniczy Burzowy Dwór, pioruny kuliste, które przybierają ludzką postać, elfy, krasnoludy i ich podziemne miasto, latające konie, legenda Gradowej Góry – to tylko drobne fragmenty czarodziejskiej historii.

Baśń oczywiście byłaby nudna, gdyby nic się w niej specjalnego nie działo. Głównym wrogiem czarodziejów jest ciemność (tak właśnie – dosłownie ciemność) oraz mroki, którymi włada. Dotyk tych istot ofiarę zamienia w takie stworzenia, jakimi są one same. Przez całą fabułę snują się rozważania na temat ich natury, by w końcu dojść do niezwykłych wniosków. Piętnastoletni Jacek, oprócz tego, że szkoli się na czarodzieja (choć magia pogody, którą wybrał dla niego wuj, nie jest mocną stroną chłopca) jest też zwykłym uczniem, powszedniego gimnazjum. Ma normalnych kolegów, którzy nie mają pojęcia o istnieniu magii, przez co życie chłopca staje się jeszcze ciekawsze.

Zastanawialiście się kiedyś jakie jest ulubione pożywienie piorunów kulistych? Odpowiedź jest prosta – karmelowe krówki! W powieści można wyczuć rodzinną atmosferę. Ciotka Debora, która tak naprawdę nie jest niczyją ciotką, ale i tak wszyscy o niej myślą w tej kategorii, to postać ciekawie skonstruowana – kojarzyła mi się odrobinę z Bunią z Gumisów Disney’a. Czarodziejowi Mestwinowi, który jednocześnie jest sławnym detektywem i odważnym poszukiwaczem przygód również nie brakuje barw. Mimo, że książka tak naprawdę jest krótka – ma zaledwie 300 stron – to i tak autorce udało się rozbudować swoich bohaterów i w każdego z nich tchnąć życie.

Akcja powieści rozgrywa się w Gdańsku. Z przyjemnością oczami autorki oglądałam znajome miejsca. W umiejętny sposób pozmieniała rzeczy zwykłe w coś nadzwyczajnego. W powieści pojawiają się retrospekcje, w których czasami piętnastoletni Jacek ma lat kilka i żyje w zupełnie innym świecie. Przyznam, że nie mogłam przyzwyczaić się do polskich nazwisk użytych w powieści, tym bardziej, że pisarka celowym zabiegiem sprawiła by ich brzmienie było w niektórych fragmentach bardzo zabawne – na przykład upiór o tytule naukowym profesora i nazwisku Bomba bez trudu, samym swoim istnieniem, może rozłożyć czytelnika na łopatki.

Cała powieść napisana jest z humorem, ale rozstrzygają się w niej również poważne, życiowe problemy. Momentami podczas czytania robiło się bardzo smutno. Na przykład spotkania Jacka z mamą to dość bolesne chwile. Nawet małe rusałki nie zawsze muszą być szczęśliwe i żyć jak księżniczki. Z pewnością książka wniosła w moje czytelnicze życie coś nowego. Nigdy nie pomyślałabym, że w Gdańsku można tak sprawnie ukryć cały, równoległy świat.

Wydanie książki jest bardzo ładne. Okładka miękka, broszurowa, ale ze skrzydełkami, dzięki czemu się nie gniecie. W środku ładnie zdobione rozdziały, a z tyłu pomocny słowniczek. W treści nie zauważyłam żadnych korektorskich błędów. Grafika również mnie do książki przyciągnęła – uważam, że okładka zaprojektowana została bardzo dobrze. Co więcej opis z tyłu nie jest wyssany z palca – czasami ma się wrażenie, że osoby tworzące te opisy, w ogóle nie czytały powieści, o których się wypowiadają. Zgadzam się nawet z panem Dariuszem z Gildii Dotyk Mroku to ciekawa, polska alternatywa, dla Harrego Pottera.

Język autorki jest lekki i przyjemny, książkę czyta się bardzo szybko i wyjątkowo mocno wciąga. W historii nie ma sztampowości i banałów. Jest po prostu ciekawą opowieścią w bardzo barwnym, pełnym przeróżnych istot i magii świecie. Widać, że autorka ma głowę pełną pomysłów, bujnej wyobraźni również jej nie brakuje, ale przede wszystkim w fantastyczną opowieść wplata rzeczy i miejsca, które zna z własnego doświadczenia, przez co historia wydaję się prawdziwa i realna. Cóż więcej mogę dodać ponadto, że książka bardzo mi się spodobała. Zarówno tym młodszym, jak i starszym – gorąco polecam!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s