Do recenzji podejdę nietypowo, ponieważ co prawda opowiedzieć powinnam jedynie o ostatnim tomie, ale postanowiłam przedstawić całość. Główna bohaterka – Chiko – jest… oczywiście kotem. Opowiada o niej jej właścicielka i autorka mangi Nobara Nonaka. Chiko kocha flądrę, piecyk i samą siebie. Ma oryginalne, kocie zwyczaje i jest osóbką pełną niezwykłego uroku, a przyjemność sprawia jej terroryzowanie otoczenia (zwłaszcza swojej kochającej pani). Po prostu nie da się jej nie polubić, a podczas poznawania jej przygód zarówno młodszej jak i starszej publiczności, towarzyszył będzie wesoły śmiech.

Oczywiście mangę czyta się zawsze od końca, tak więc tył książeczki w tym przypadku będzie początkiem. Na tytułowej stronie witają nas tym razem aż trzy kociaki i oprócz znanej z poprzednich części Chiko tutaj występowały będą również Ryubo, Yume oraz maluch Jasu. Wszystkie urwisy są skore do psot, a stara domowniczka uwielbia się przed nimi – a zwłaszcza tym najmłodszym – popisywać. Okazuje się, że masz prawo do naprawdę wielu rzeczy, gdy wszyscy wokół cię kochają!

Jasu (pełne imię Jasmine) ma pewne tak urocze momenty (na przykład, kiedy okazuje się, że kociak jest mniejszy od schodka i dlatego nie zdaje sobie sprawy z istnienia drugiego piętra, a reszta ferajny może z łatwością przed nim uciec) i urzekające, niesamowite, wielkie, iskrzące się oczy. Śliczności i słodkości samo w sobie. Najchętniej wyjęłabym malucha ze strony komiksu i umieściła żywą wersję w swoim pokoju na stałe.

Oprócz humoru, treść komiksu w życie czytelnika wnosi wiedzę na temat japońskiej kultury i zwyczajów. Można się z niego dowiedzieć kilku ciekawostek, jak choćby zwyczaj codziennych kąpieli Japończyków lub czym jest kotatsu, choć przyznam, że przewodnim tematem wszystkich trzech części jest – ubóstwiany przez koty – cieplutki piecyk.

Na stronach trzeciego tomu mangi czeka nas jednak również pewna smutna i przykra niespodzianka. Mam mieszane uczucia co do pojawienia się jej w bądź co bądź humorystycznym komisie, ale zważywszy na to, że autorka opisuje w nim swoją kocią codzienność i własne, subiektywne uczucia, nie jest ona czymś niepasującym, a jedynie niemiłym faktem – częścią rzeczywistości.

Fabuły w tomikach właściwie nie ma. Mimo, że wydarzenia momentami się uzupełniają (jak w przypadku pojawiania się nowych domowników) to tak naprawdę Nobara Nonaka przedstawia nam krótkie, wyrwane z kontekstu historyjki. Wszystkie są bardzo ciepłe i przyjemne w odbiorze. Zarówno samemu wydaniu jak i tłumaczeniu nie mam nic do zarzucenia, choć manga jest nieco większa niż te do których przywykłam. Szkoda tylko, że okładka jest taka bura, ponieważ to z pewnością nie przyciągnie przypadkowych czytelników, którzy na komiks trafią na przykład w księgarni.

Rysunki w mandze są uproszczone i czarnobiałe. Mimo swojej prostoty zawierają jednak dużo szczegółów. Sama autorka maluje siebie w uroczy, karykaturalny sposób. Jedno co mi się nie podobało, to to, że Ryubo na niektórych obrazkach jest niezwykle podobny do Chiko, przez co oba koty mi się zwyczajnie myliły. Nie można jednak za to winić rysowniczki, gdyż zapewne tak również wyglądają w rzeczywistości. Całość podzielona na aż 75 miniaturowych rozdziałów, liczy sobie 129 stron. Osobiście najbardziej delektowałam się pierwszą częścią, gdzie życie i zwyczaje Chiko były dla mnie zupełnie nowe i nieznane. Komiks zabierałam ze sobą niemal wszędzie, żeby w każdej chwili mógł mi poprawić humor.

Miłośnikom kotów i uśmiechu, mangę serdecznie polecam. Jeżeli ktoś lubi Garfielda czy kota Simona, z pewnością spodoba mu się też Chiko, a i wesołą ferajnę z tomu trzeciego zapewne pokocha. Pamiętnik Kociłapki to cieplutka rozgrzewka, na długie, mroźne, zimowe wieczory. Niezmiernie żałuję, że 3 tom jest tym ostatnim, ponieważ chętnie przeczytałabym więcej.

Komiks otrzymany od wydawnictwa Waneko do recenzji na portalu http://nastek.pl/. Serdecznie dziękuję! :)

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

3 komentarze

  1. ”Można się z niego dowiedzieć kilku ciekawostek, jak choćby zwyczaj codziennych kąpieli Japończyków”

    Ciekawostka?!

    To u nas nie jest to normą?

    brrr….

    1. Niestety nie jest i bez urazy, ale najczęściej właśnie u facetów. Chodziło mi jednak o to, że oni prysznic biorą normalnie np. rano i wieczorem, ale do tego muszą – obowiązkowo, raz dziennie wykąpać się w wannie. ;)

  2. Dziękuję za wyjaśnienie.

    Swoją drogą, spojrzałem jeszcze raz na okładkę i zauważyłem, że ”fryzura” Jasu przybrała dosyć ekhm… Charakterystyczny kształt. Czyżby przypadek?

    xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s