Szedł górski leming, postać malutka, lecz chwacka,

i żyrafę nad sobą zobaczył znienacka.

która rzekła: A cóż to? Chomik, czy też mysz?

Leming stanął jak wryty, spojrzał groźnie wzwyż

i chrząknął, pisnął, wrzasnął z podniesioną głową,

wyprostowany

na całą swoją wysokość piętnastocentymetrową:

Coo? Ja cię zabiję! Ja cię zabiję!

Tylko schyl tu do mnie tę swoją długachną szyję!

Żyrafa wolała nie próbować.

Zwęszył go u swych kopyt nosorożec

i chrapnął: Chomik czy mysz? Ciężko orzec.

Coo? Ja cię zabiję! Ja cię uśmiercę!

Tylko połóż się i daj tu swoje niemrawe serce!

Nosorożec wolał nie próbować.

Ujrzał go pod swym brzuchem hipopotam

i stęknął: Chomik to, czy mysz? Och! co tam!

Coo? Ja cię zabiję! Ja cię tu w strzępy

rozedrę! Tylko zbliż tu swój pysk obleśny i tępy! 

Hipopotam wolał nie próbować.

A leming odwracając się

pisnął z pogardą:

O to chodzi?

Z wielkimi trzeba tylko twardo!

Cielska mnóstwo,

lecz męstwa

przyroda im skąpi.

A leming zginąć może,

ale nie ustąpi.

O! pan dozorca! Dzień dobry. Proszę, niech pan potwierdzi,

że my, lemingi, wcale nie boimy się śmierci.

Choćby przeciwnik był wzrostu sto razy takiego jak nasz,

cofamy się tyłem, krok w krok, patrząc mu groźnie w twarz,

wykrzykując obelgi, z zuchwałym błyskiem w oku,

czy to wilk, człowiek, czy niedźwiedź, zawsze gotowi do skoku,

nigdy nie umykając na lewo ani na prawo.

Nawet samochód, co wszystkie istoty przejmuje obawą,

nie zmusi nas do ucieczki! Pan dozorca sam przecież wie,

że leming może zginąć, ale ustąpić? Nie!

Gryziemy bez litości, czy but czy żelazny drąg,

nawet karabin za lufę staramy się wydrzeć wam z rąk.

Aż co ileś tam lat, kiedy nasze zastępy wezbrały,

ruszamy! I gdzie przejdziemy, pusta ziemia zostaje i skały.

I wreszcie rzucamy się w morze, aby po zgubę płynąć,

bo leming nie może ustąpić, może najwyżej zginąć.

E! co to, to nie! rzekł dozorca, pyknąwszy z fajki.

O tym zbiorowym topieniu się lemingów, to tylko bajki.

Po prostu chcecie przepłynąć w jakieś zamorskie kraje,

albo na jakąś wyspę, i nie zawsze wam się udaje.

Coo? rzekł leming.

I znów

stoi figura dziarska.

na baczność,

zęby szczerzy i wrzeszczy,

piszczy i parska,

kłapie toto i zgrzyta,

głowę zadarło:

Ja cię zabiję! Tylko zbliż się

i daj mi coś do gryzienia, but albo gardło!

 

Reklamy

Written by Vicky

"We don't need a reason to help people"

1 comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s